Czy Reformacja się skończyła?

Obchody 500 lat Reformacji zmuszają mnie do refleksji i zdania pytania,czy Reformacja już się skończyła.Przecież wiele postulatów Lutra zostało spełnionych. Czy Luter, widząc współczesny protestantyzm, dziś byłby katolikiem? Na czym polegał jego protest? Może on już nie jest ważny dla współczesnych protestantów Jeśli tak jest, to co jest dla nas ważne?

Instytucja w obliczu reformy

Kościół potrzebuje od czasu do czasu spojrzeć za siebie i zastanowić się, czy to, co się w nim wyprawia, ma jeszcze związek z tym, czym Kościoł był na początku. Ta autorefleksja jest niebezpieczna, jednak jeszcze bardziej niebezpieczne jest jej zaniechanie. O potrzebie reformy w Kościele mówiono długo wcześniej przed Reformacją, jeszcze zanim student prawa Marcin Luter podjął decyzję o wstąpieniu do zakonu. Kościół zachodni sto lat przed Reformacją rozdarty był pomiędzy zwolennikami legalnie wybranych trzech papieży, podczas gdy żaden z nich nie chciał uznać władzy dwóch innych, w gruncie rzeczy, politycznych przeciwników. Każdy z papieży był wspierany przez inne państwa europejskie, dążące do zdobycia jak największego wpływu na panującą w Europie religię chrześcijańską.

Sobór w Konstancj miał za zadanie zakończyć schizmę zachodnią (1378-1417) pojednać ze sobą zwaśnione obozy. Późniejszy cesarz Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego, Zygmunt Luksemburski wymusił abdykację trzech papieży i wybór nowego papieża, który został Marcin V. Więszość czasu soborowego upłynęła na sporach politycznych, a nie na podjęciu gruntownej reformy religijnej w Kościele. Udało się wybrać nowego papieża, ale nie miał już takiego autorytetu jak jego poprzednicy na urzędzie. Sam Zygmunt Luksemburski dopuszczając do spalenia Jana Husa, któremu obiecał ochronę, skompromitował się w oczach Czechów, co spowodowało krwawe wojny husyckie.

Autorytet papieża i cesarza topniał, mimo iż uporali się ze schizmą oraz rebelią husytów. Cały system na czele z autorytetem papieża i cesarza wkrótce miał runąć. Posłuszeństwo im u schyłku średniowiecza przestało się opłacać. Pieniądz stał się pożądanym dobrem. Wojska zaciężne opłacane z kasy bogatych miast lepiej walczyły i broniły granic niż ciężkozbrojne rycerstwo systemu feudalnego. Jednak wiara w moc pieniądza ludziom nie wystarczała, potrzeba było duchowego oparcia, którego nagle zaczęło brakować. Jest popyt, jest podaż. Pojawili się kaznodzieje odpustowi, którzy za pieniadze byli w stanie dać ludziom nadzieję, a to już jest dobro duchowe. Ludzie zaczęli kupować zbawienie, bo Kościołowi zwyczajnie nie opłacało się głosić nauki o łasce.

Upadek autorytetów

Sławne tezy Lutra z 1517 roku nie były wymierzone w autorytet, bo on już i tak był poważnie nadszarpnięty. Tezy były wymierzone w ludzi, którzy handlowali zbawieniem. Luter myślał, że biskupi nie wiedzą o tym, co głoszą kaznodzieje odpustowi (teza 11: „Zamiana kary kościelnej na karę w czyśćcu – to kąkol, posiany oczywiście wówczas, gdy biskupi spali”). Był pewien, że papież nie wie, co jest głoszone w jego imieniu (teza 50: „Należy nauczać chrześcijan, że gdyby papież wiedział o wszystkich szachrajstwach kaznodziejów odpustowych, raczej by w stos popiołów zamienił katedrę św. Piotra, aniżeliby miała być budowana kosztem skóry, krwi i ciała jego owieczek”).

Jednak gdy okazało się, że biskupi i papież stoją nie po jego stronie, lecz po stronie systemu fiskalnego opanowującego religię, zmuszony był do sprzeciwstawienia się autorytetowi w imię poglądów, którym hołdował.

Religia ma to do siebie, że potrzebuje reformy, niezależnie czy jest to reforma Ezdrasza w judaizmie, czy reforma liturgiczna patriarchy Nikona w tradycji prawosławnej. Przeciwnicy reform zostawali obłożeni klątwą lub wyłączani ze społeczności. W przypadku Reformacji poszło szybko. Kazania Lutra, a następnie spalenie bulli papieskiej i kodeksu prawa kanonicznego doprowadziły go nałożenia na niego ekskomuniki w 1520 roku.

Reforma została przeprowadzona, ale tylko na terenach władców, którzy poparli wystąpienie Lutra. Zwolenników reformatora zaczęto nazywać ewangelikami, albo protestantami, od protestu książąt w Spirze w 1529 r. przeciwko rozporządzeniu cesarza, który wydał zakaz szerzenia idei reformacji. Autorytet cesarza napotkał na opór. Na terenie Świętego Cesarstwa Narodu Niemieckiego zaczęli pojawiać się reformatorzy, którzy mieli swoje wizje reformy starego Kościoła, albo pomysły jak przyśpieszyć „przyjście Królestwa Bożego” na ziemię.

Reformacja, czy reformacje?

Tomasz Müntzer, Kacper Szwenkfeld, Melchior Hoffman, Faust Socyn, reformacja radykalna, lewe skrzydło reformacji, reformacja szwajcarska, ruchy antytrynitarne i anabaptyści, to tylko niektóre nazwiska teologów i umowne nazwy nurtów dążących do reformy Kościoła. Reformacja nie była jednolitym ruchem; była i jest do tej pory złożonym zjawiskiem zmierzącym do odnowy, re-formy zastanego stanu rzeczy, który uległ zepsuciu. Kościół potrzebuje reformy, gdy odejdzie za daleko od pierowotnego zadania i przestaje głosić wyraźnie orędzie, które zostało mu dane. Gdy zaczyna mówić niezrozumiałym językiem. Gdy przestaje odpowiadać na duchowe  potrzeby wiernych.

Reformy w kontrze do reformy

Kiedy dostrzegli to kardyndałowie i papież, zwołano sobór, czyli spełniono niechętnie jeden z postulatów Lutra. Wittenberczyk bowiem od pewnego czasu domagał się zwołania tego gremiu. Było już jednak za późno, by pojednać zwaśnione strony; obozy były już ustawione, topory wojenne wykopane, granice i fronty przebiegały jaskrawo wzdłuż i wszerz Europy. Kontrreformacja, którą zapoczątkował sobór w Trydencie, była też reformą. Walczyła z Reformacją, ale stała się reformacją wewnątrz obozu, który pozostał przy średniowiecznym autorytecie. Nota bene na skutek Oświecenia poszukiwano autorytetu także w XIX wieku, wtedy zaproponowano „powrót do źródeł”, tyle że w wersji rzymskiej: poprzez zwiększenie władzy papieża i jego kurii – Sobór Watykański I jest kontunuacją tej tendencji, i stał się tryiumfem ultramontanizmu poprzez zatwierdzenie dogmatu o nieomylności papieża. Natomiast Sobór Watykański II był reformityczny o tego stopnia, że spełnił postulaty Wittenberczyka, takie jak wprowadzenie liturgii w językach narodowych i otworzył się na możliwość różnorodności tradycji i organizacji. Zmiana stosunku do innowierców oraz otwarcie się na ekumenizm spowodowały falę krytyki ze strony konserwatystów. Jednak reformy wprowadzono i to takie, pod którymi pewnie podpisaliby się reformatorzy.

A co u protestantów?

Mamy też do czynienia z reformą wewnątrz protestantyzmu, bo przecież „Kościół musi się stale reformować”. Pietyzm powstał na skutek teologii, która nie  odpowiadała na duchowe potrzeby wiernych okresu ortodoksji. Odpowiedzi dawane przez pobożność pietystyczną, zapatrzoną w literę Biblii i nacelowaną na praktykę życia, były pozbawione krytycyzmu, tak ważnego dla teologii ewangelickiej. Najwięksi krytycy religii wychowywani byli w pietystycznych domach pastorskich. Pochodzący z takiego domu Fryderyk Nietzsche na skutek studiów teologicznych w Bonn nabrał krytycyzmu protestanckiego do tego stopnia, że wykorzystał go przeciwko samemu protestantyzmowi i religii w ogóle. Wpływ wirtemberskiego pietyzmu jest dostrzegalny w pismach G.W.F. Hegla, bo jego koncepcja teleologii ma wyraźne cechy pietystycznej koncepcji ”planu zbawienia„. Na skutek oświeceniowego krytycyzmu autorytetu Pisma Świętego pojawiły się ruchy przebudzeniowe XIX wieku, których etyka rodzinna ma więcej wspólnego z konserwatywną wykładnią etyczną Kościoła rzymsko-katolickiego niż z mainstreamem etyki ewangelickiej uprawianej na publicznych uczelniach w Europie zachodniej. Waleczne niczym kontrreformacja jezuitów powstały w Stanach Zjednocznonych stowarzyszenia kreacjonistyczne zwalczające „herezję ewolucjonizmu”. Wszystko to powoduje, że można mówić o 500 latach Reformacji jako o kilku wiekach scierających się ze sobą pomysłów na reformę Kościoła Zachodniego.

Podsumowanie

Mimo że po stronie rzymskokatolickiej panuje wciąż autorytet, a po stronie protestanckiej krytycyzm, to jednak są katolicy, którzy przejawiają większy krytycyzm względem wypowiedzi Magisterium Kościoła, niż protestanccy fundamentaliści zapatrzeni w autorytet Pisma Świętego, interpretowanego przez charyzmatycznego pastora. Tak to się pozmieniało przez 500 lat Reformacji, że mamy protestantyzację Kościoła rzymskokatolickiego i instytucjonalizację protestantyzmu, nawet jeżeli ta jest w skali mikro.

Czy Reformacja się skończyła? Pewne postulaty Macina Lutra zostały spełnione, jednak czy dziś Marcin Luter byłby protestantem, czy jednak katolikiem? Może by i pozostał katolikiem, jednak Reformacja wydarzyłaby się bez niego. Ona przejawia się do dziś w różnych formach reformy Kościoła chrześcijańskiego. Pojawia się i znika, kiedy jest potrzebna.

Czytając w przededniu Pamiątki Reformacji tezy Lutra mam wrażenie, że dziś także mamy do czynienia z poszukiwaniem autorytetów. Indywidualizm, z którym protestantyzm już tak wiele wieków ma do czynienia  doprowadza wielu do ucieczki w kolektywizm nacjonalizmu lub neomarksizmu. Odkopuje się zapomniane postacie z historii, na przykład „żołnierzy wyklętych”, by nauczyć się od nich czegoś trwałego, nietymczasowego. Moi znajomi, teolodzy rzymskokatoliccy, zamiast powoływać się na wypowiedzi współcześnie urzędującego papieża chętnie cytują wypowiedzi Ojców Kościoła, czy teologiczne konserwy, jak arcybiskup Fulton J. Sheen.

W protestantyzmie jest podobnie, dobrze sprzedają się skarpetki „tak oto stoję inaczej nie mogę” oraz koszulki z gębą Lutra. Nie wspominając już o książkach z cytatami tego teologa, który „wielkim reformatorem był”. Do tej pory jest autorytetem dla wielu luteranów, prawie tak ważnym, jak dla katolików w Polsce papież Jan Paweł II. W porównaniu z kościołołami w Niemczech polski luteranizm tonie w tradycji. Porównując obchody 500 lat Reformacji (sic!) w Polsce i Kirchentag w Berlinie i Wittenberdze mam wrażenie, że Niemcy mogą się od nas uczyć poszanowania ewangelickiej tradycji, a my od nich na przykład umiejętności prowadzenia konstruktywnej dyskusji na tematy związane z przestrzenią publiczną. Kiedy już jakiś luterański lub katolicki biskup wypowie się o uchodźcach, czy o „czarnych protestach” przypina mu się miano polityka, „który nie stoi ponad podziałami”. Jednak jak stanąć ponad podziałami, skoro podział przebiega przez sam środek duszy w obliczu Słowa? Reformacja zaczyna się zawsze od debaty, a w debacie średniowiecznej trzeba było przedstawić swoje racje i bronić ich, tak zrobił Luter. A my?

 

Sebastian Madejski

One thought on “Czy Reformacja się skończyła?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s